kalendarze na bloga

Centrum Terapii Uzależnień Duchowych
piątek, 30 czerwca 2017
KABAŁA - HIEROS GAMOS - WYKŁAD W TARABUKU

wtorek, 20 czerwca 2017
TAROT I KABAŁA. WYKŁAD W KSIĘGARNI NIEZNANEGO ŚWIATA

wtorek, 23 września 2008
ILE POGAŃSTWA W CHRZEŚCIJAŃSTWIE?

O elementach pogańskich w tradycji i religii chrześcijańskiej mówi w audycji Cezarego Łasiczki ( Radio TOK FM ) dr Jan Witold Suliga

Posłuchaj: link

poniedziałek, 04 grudnia 2006
SŁOWIAŃSKIE ZADUSZKI
Streszczenie wykładu dr J.W. Suligi 19 XI  w DK "Świt"
dr Jan Witold Suliga (ur. 1951), etnograf, podróżnik i pisarz.

Z badań etnografów wynika, że na życie duchowe Słowian szczególnie Zachodnich miały duży wpływ wierzenia Celtyckie. Więc podobnie jak CeltowieSłowianie mieli kalendarz mieszany Solarno - Lunarny. Święta wypadały trzeciego dnia po nowiu. Wierzono że moc rosnącego księżyca dodaje mocy wszelkim magicznym obrzędom. Rytuały i Święta zawsze odbywają się z udziałem przodków którzy dają nam moc, wspólne z nami oraz całą przyrodą Bogami i Półbogami w nich uczestniczą. Oprócz świąt w których przodkowie uczestniczą Słowianie obchodzą dwa święta przeznaczone dla zmarłych .
Zgodnie z słowiańską koncepcją zaświatów, które dzielą się na: Zaświaty górne będące we władaniu bóstw niebiańskich takich jak Swarożyc Zaświaty dolne wężowe będące we władaniu Welesa zwanego też Biesem

U Słowian występuje przekonanie że czas w zaświatach płynie inaczej. Mówi o tym legenda że przebywający w zaświatach żywy człowiek nabywał niezwykłej mocy i wiedzy, która miała jednak swoją cenę: gdy śmiałek po 7 dniach opuszczał zaświaty okazywało się, że na ziemi minęło 77 lat. Słowianie wierzyli w reinkarnację z tą różnicą, że człowiek odradzał się w ramach swojego rodu a dusza wracała na wioskę z ptakami lelkami i bocianami.

Wiosenne święto obchodzone około 2 maja było związane z zaświatami górnymi. Zwalczane przez chrześcijaństwo ponieważ kolidowało z wielkanocą i miało charakter dość frywolny od XVI w. niestety zaczyna zanikać. Stare obrzędy trudno jednak zniszczyć, choć sens ich zaciera się z czasem to w Górach Świętokrzyskich ludzie do dziś 2 maja palą ognie na grobach.

Około drugiego listopada u Słowian Zachodnich obchodzone było drugie ze świąt przeznaczonych dla zmarłych związane z dolnymi wężowymi zaświatami. Święto to miało charakter domowy i jak byśmy to dzisiaj powiedzieli spirytysytczny. Nie czczono zmarłych ale wywoływano ich duchy po imieniu i zaopatrywano na dalszą drogę. W nocy z pierwszego na drugiego listopada odbywała się uczta Dziadowska zwana też ucztą Kozła uczcie przewodził gęślarz i człowiek w rogatej masce. W uczcie tej mogli brać udział tylko ludzie starzy i żebracy, czyli będący już "jedną nogą" w zaświatach. Dziadowie na uczcie reprezentują Welesa, który jest głównym psychopomposem czyli przeprowadzaczem dusz z zaświatów podziemnych do zaświatów górnych, Wyraju, z których mogli oni powrócić na ziemię wraz z ptakami i nowym życiem. Były to święta indywidualne żywi prosili dziadów żeby imiennie wzywali zmarłych na ucztę ,która miała ich zaopatrzyć w energię potrzebną do udania się do Wyraju. W tę noc okna i drzwi musiały być otwarte, na podhalu drzwi nie zamykano na skobel, poczęstunek dla przodków można było też umieścić w piecu który stanowił centrum domu. Pozostali członkowie społeczności przygotowywali ucztę, w której nie uczestniczyli, a o zachodzie Słońca palili Ognie na miejscach pochówków. Palono ognie bo świec w tym czasie jeszcze nie znano. Czas rozpalania Ogni nie był przypadkowy, również o zachodzie słońca odbywało się rozpalanie stosu pogrzebowego aby zmarły mógł wraz ze słońcem udać się do krainy Welesa . Tak więc ci zmarli którzy pozostawali jeszcze Świętym Gaju (gaj-od starosłowiańskiego goit -miejsce gdzie dusze się goją) mogli udać się do dolnych zaświatów, Nawi.

Stare pieśni i ludowe zwyczaje kryją obrzędowość naszych przodków oraz ich prestarą mądrość. Warto więc poświęcić im chwile głębszej refleksji bo kryją to do czego tęsknimy i pragniemy powrócić.

Za RBI, Lesza

ŹRÓDŁO